czwartek, 11 kwietnia 2013
Rozdział 3.
Po prześwietleniu które wykazało lekkie wstrząśnienie mózgu, wróciłam do hotelu, opowiedziałam o wszystkim mamie, wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam i wyprostowałam włosy i zadzwoniłam do menadżera chłopaków.
- Umówiliśmy się na dwunastą. -Powiedziałam do mamy.
- To może byś się ruszyła, jest już dziesięć po jedenastej.
- Nie bój się zdążę, okazało się że to niedaleko, dosłownie piętnaście minut pieszo. -Powiedziałam tuszując sobie delikatnie rzęsy. Zrobiłam tylko jeszcze kreskę nad okiem i już byłam gotowa do wyjścia.
- Uważaj na siebie. -Powiedziała mama do mnie gdy wychodziłam.
- Nic mi nie będzie.
- Wtedy też tak mówiłaś i co, wyladowałaś w szpitalu, a znając twoje szczęście to nigdy nic nie wiadomo. -Powiedziała.
- Dobra, spokojnie tym razem wrócę.
- Mam takaż nadzieję.
- Ale nie wiem kiedy, to pa. - Powiedziałam i wyszłam.
- Dwadzieścia minut później stałam przed prawidłowym budynkiem , niestety to zdarzyło się za drugim razem, za pierwszym trafiłam do domu jakiejś starszej pani, dobrze że wyszłam wcześniej niż zamierzałam. Zadzwoniłam dzwonkiem, drzwi otworzył mi mężczyzna po czterdziestce, ubrany w czarny garnitur, z krawatem tak podsuniętym pod szyję że chyba bardziej już by się nie dało.
- Dzień dobry. -Powiedziałam.
- Dzień dobry, wejdź chłopaki zaraz powinni tu być, tymczasem ja wytłumaczę ci po co cię wezwałem, jesteś już pełnoletnia? -Zapytał.
- Jeszcze nie, ale już ostatniego grudnia będę.
- Sylwestrowa panna z ciebie co? -Roześmiał się.
- No można by tak powiedzieć. -Odpowiedziałam.
- Twoja mama raczej powinna być przy tej rozmowie, wcześniej zapomniałem ci o tym powiedzieć.
- Nawet gdyby tu była i tak nic by to nie dało, ponieważ nie zna języka.
- Mam tu dokumenty, które chciałbym żebyś podpisała, oczywiście po przeczytaniu. -Powiedział i dał mi kartkę która okazała się umową. Położyłam torebkę na kanapie.
- Nie chcę wywierać na ciebie wpływu, ale chcemy mieć pewność że nie podasz nas do sądu, ani nie będziesz rozgłaśniała publicznie tego co się stało, nie chcemy skandalu, dlatego chcemy ci dać pięćdziesiąt tysięcy funtów, podpiszesz w wyznaczonym miejscu dokumenty i będzie po sprawie.
- Zrobiłam wielkie oczy, przy czym pewnie wyglądałam dziwnie, kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć.
- A czy coś takiego jest legalne? -Palnęłam jak głupia.
- Tak, jest. -Roześmiał się.
- Nie jesteś pierwszą osobą która myśli że coś takiego to przekręt.
- W tym momencie weszli chłopcy.
- Cześć. -Powiedzieli chórem.
- Cześć. -Odpowiedziałam.
- I co podpisałaś już? -Zapytał Zayn.
- Jeszcze nie, dopiero jej wyjaśniłem o co chodzi.
- To podpisz, na co czekać, i chodźmy coś zjeść, głodny jestem. -Powiedział Niall.
- Przecież niedawno jadłeś. -Powiedział Liam.
- Jakie niedawno, to było jakieś dwie godziny temu!
- Nawet nie zauważyłam jak do pokoju weszła dziewczyna, dopiero gdy się odezwała oderwałam wzrok od dokumentów, spojrzałam na nią i doznałam szoku bo przede mną stała dziewczyna która wczoraj wskazywała mi drogę do apteki.
- Cześć. -Powiedziała podchodząc do mnie i całując mnie w policzek na przywitanie. Musiałam wyglądać dość głupio z wybałuszonymi oczami, może wczoraj te okulary przeciwsłoneczne i ubiór sprawiły że jej nie rozpoznałam.
- To wy się znacie? -Zapytał Harry.
- Tak,wczoraj się poznałyśmy. -Powiedziała Eleanor podchodząc do Louisa obejmując go w pasie, po czym on zrobił to samo i ją pocałował.
- Hhm -Odchrząknął menager, przy czym wszyscy spojrzeli na niego.
- Tu masz długopis. -Powiedział podając mi go. Kompletnie nie wiedziałam co zrobić.
- Ale ja nie potrzebuję pieniędzy i w ogóle na pewno nie pójdę z tym na policję, ani nie będę tego rozgłaszać, więc może to niekonieczne. -Powiedziałam.
- Ale co? -Zapytała Eleanor, po czym Louis wyjaśnił jej o co chodzi.
- Chcemy mieć jednak pewność. -Powiedział manager.
- Ja bym się nie zastanawiała tylko podpisała i...
- Poszła na zakupy! -Wykrzyknęli chłopcy chórem.
- Ha, ha, ha, bardzo śmieszne. -Powiedziała Ell.
- A jeśli mowa o zakupach, to muszę kupić sobie buty, coś podobnego do tych koturn. -Powiedziała wskazując na moje sandsały.
- To gdzie mam podpisać? -Zapytałam zrezygnowana.
- Tu i tu. -Powiedział manager pokazując miejsca na dwóch kartkach.
- Jedna jest dla ciebie druga dla mnie. I jeszcze to. Powiedział podając mi kartę kredytową i pin do niej, a ja dałam mu podpisane arkusze.
- Dziękuję już po wszystkim. -Powiedział uśmiechając się i podając mi rękę na pożegnanie.
- Do widzenia.
- Do widzenia. -Odpowiedzieliśmy, po czym menager wyszedł zostawiając nas samych.
Zayn usiadł na kanapie i zaczął robić coś na telefonie, niestety nie długo, bo Harry mu go zabrał.
- Pójdziesz ze mną na zakupy, pomożesz mi wybrać co kupić bo jak jestem sama to przeważnie nie mogę się zdectydować i kupuję i to i to. -Powiedziała z uśmiechem.
- Jasne, tylko wezmę torebkę. -Powiedziałam szukając jej, okazało się że leży obok Harry'ego, już się chciałam po nią schylać, gdy Zayn i Harry spojrzeli na siebie i rzucili się na mnie i zaczęli mnie łaskotać. Zaczęłam piszczeć żeby przestali.
- Zostawcie ją! - Krzyknęła Eleanor, niestety chłopaki wogóle nie reagowali.
- Pomóżcie mi. -Wszyscy jakby zainteresowali się czymś innym, Liam siedział na krześle i bawił się telefonem, Niall zaglądał mu przez ramię i się uśmiechał.
- Obaj podnieśli głowy i spojrzeli na mnie torturowaną przez chłopaków.
- A co z tego będę miał jak ci pomogę? -Zapytał Niall.
- Nie wiem, jak chcesz to nawet przez tydzień mogę ci robić jedzenie. -Wykrztusiłam pomiędzy jednym wybuchem śmiechu, a drugim.
- Chyba mi się nie opłaca. -Powiedział i usiadł.
- Liam pomóż, proszę.
- Dobra, chłopaki zostawcie ją. -Już zaczynał wstawać żeby rozdzielić chłopaków, gdy Niall się wyrwał.
- No dobra, tydzień też może być. Chłopaki w ogóle nie chcą robić mi jedzenia, ich dziewczyny zresztą też. -Pożalił się.
- Jeśli ty jesz tyle co oni wszyscy, to sorry bardzo, ale nie chcę stracić całego dnia w kuchni. -Powiedziała Eleanor. Zayn pierwszy odpuścił, po tym jak Niall zaczął go szturchać w żebra.
- Dobra Harry, daj dziewczynie trochę odsapnąć. -Powiedział Zayn śmiejąc się.
- Oh, ale ty jesteś łaskawy. -Wysapałam trzymając się za brzuch.
- Uwierz jest, to jeszcze nie wszystko na co nas stać, powiedział Harry z błyskiem w oku.
- Chcesz się przekonać? -Zapytał Zayn wyciągając ręce.
- Nie dzięki, to mi wystarczy.
- Już, łapy precz od niej, teraz wychodzimy. -Powiedziała Eleanor.
- Nie, nie, nie, teraz to będziemy jeść. -Powiedział Niall.
- No to może zjemy coś na mieście? -Zapytałam.
- Może raczej niekoniecznie? Większość tu obecnych nie może chodzić tak swobodnie, po mieście bo są rozpoznawalni, no chyba że z ochroną a to nie jest zbyt miłe. -Powiedziała Danielle oparta o futrynę drzwi, nie tylko mnie zaskoczyła jej obecność tutaj.
- O Danielle, co ty tu robisz? Myślałam że masz dziś próby tańca. -Powiedziała Ell.
- Mam, ale dopiero za godzinę i chciałam się zobaczyć z Liamem. -Powiedziała podchodząc do niego i całując go.
- Przestańcie bo się porzygam. -Powiedział Niall.
- Oj nie bądź taki, jakbyś miał dziewczynę to nie takie rzeczy byś z nią robił. -roześmiała się, ale to rozbawiło tylko ją.
- Zamknij się, jak będę chciał to sobie ją znajdę, a tobie nic do tego! -Zdenerwował się Niall.
- Dan, daj mu spokój, co ci dziś odbiło? - Zapytał Liam odsuwając ją od siebie i patrząc na nią.
- Nic, a co by miało być?
- Ja jestem za tym żeby jechać, może fanki nas nie stratują. -Powiedział Niall.
- No, jeśli tak ma być to może nie jedźcie, my z Eleanor pojedziemy, a twoje jedzenie poczeka do jutra? -Zapytałam.
- Jedziemy, nie zwracaj uwagi na jej gadanie, nie raz wychodziliśmy na miasto bez ochrony i żyjemy. -Powiedział Louis.
- Róbcie co chcecie, ja spadam. -Powiedziała Danielle, całując Liama.
- Pa. -Rzuciła na koniec i wyszła.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na początku chciałabym bardzo przeprosić że rozdział dodałam tak późno, ale dopiero znalazłam chwilę, mam nadzieję że wybaczycie :) niestety ten rozdział wydaje mi się taki nijaki, mam nadzieję że wam się spodoba i postaram się następny dodać szybciej i żeby był lepszy od tego i poprzednich. Jeśli będą jakieś błędy to bardzo przepraszam. Dziękuję wszystkim którzy chcą czytać moje wypociny :P Kocham was! :) :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)