Oh, how I wish that was me
środa, 26 czerwca 2013
Rozdział 4.
- To jedziemy? -Zapytał Harry biorąc kluczyki.
Raczej nie zmieścimy się wszyscy w jednym samo..., a no tak zapomniałem, przecież mam większy samochód. -Powiedział, a Liam spojrzał na niego jakoś tak dziwnie.
- No dobra, chciałem się pochwalić. -Powiedział po czym posłał mi ten swój cudowny smile. A ja jak idiotka zrobiłam się czerwona i spuściłam wzrok, mając nadzieję że nikt tego nie zauważył.
- To idziemy? -Zapytał Zayn biorąc bluzę.
- Nie przejmuj się nim, on tak zawsze, lubi onieśmielać dziewczyny. -Szepnął mi do ucha Liam, tak niespodziewanie że aż drgnęłam przestraszona.
- Będę pamiętać. -Odszepnęłam wychodząc z domu. Droga minęła bardzo szybko, nie obyło się oczywiście bez wygłupów.
- Dziewczyno nawet nie wiesz co się wpakowałaś. -Powiedział Louis.
- Ale o co chodzi? -Zapytałam, po prostu się jakoś zamyśliłam, z tym że jadę z nimi i chyba jeszcze jestem w szoku.
- Chodzi mi o to że nie wiesz w co się wpakowałaś godząc na to żeby robić Niallowi jedzenie.
- A to.
- On straaaasznie duuuuużo je. -Powiedział Zayn przeciągając słowo strasznie dużo.
- Niall, to prawda czy oni mnie tylko tak straszą?
- A jak sądzisz?
- Że tak. -Powiedziałam.
- I wcale nie jem tak strasznie dużo. -Powiedział naśladując Zayna.
- Nie ma sprawy, lubię przygotowywać jedzenie, sama też dość dużo jem.
- Jakoś nie widać. -Powiedział Harry zza kierownicy.
- Nie podołasz temu. -Powiedział Zayn.
- Skończysz szykować jedno będzie się domagał drugiego. -Powiedział Lou.
- Hej możecie przestać gadać o mnie jakby mnie tutaj nie było?! -Przekrzyczał ich Niall, ale oni nadal kontynuowali.
- Umrzesz w kuchni i napis na twoim nagrobku będzie głosił „Zmarła na skutek ciągłego przebywania w kuchni, próbując nadążyć za ciągłym głodem Nialla Horana, całkowicie zapominając o sobie.” -Powiedział Harry z czego zaczęliśmy się śmiać wszyscy z wyjątkiem Nialla, który udawał obrażonego.
- Świnia. -Powiedział, ale zaraz dołączył i śmieliśmy się wszyscy, choć nie wiem czy jeszcze z tego co powiedział Harry, czy z wybuchów śmiechu Nialla które były zaraźliwe. Gdy już ochłonęliśmy (wszyscy z wyjątkiem Horana, który cały czas albo się śmiał, albo chichotał) odezwał się Hazz.
- Jeśli od tego śmiechu się zsikasz, wracasz pieszo i na dodatek pierzesz siedzenie.
- Spokojnie Niall, oddychaj. -Powiedziałam do niego.
- No dobra, spróbuje. -Powiedział i zaczął głośno wciągać powietrze.
- Harry, a może ty mi pokarzesz jak się oddycha, wtedy przy tym porodzie ci tak dobrze szło. -Zapytał Niall przez co znowu wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a Harry rzucił w niego jakimś papierkiem.
- Harry, naprawdę bardzo dobrze ci szło. Muszę przyznać że pierwszy raz widziałam cię takiego przerażonego.
- I uwierz nigdy taki przerażony nie byłem.
- Lou jesteśmy wspaniałomyślni! -Wykrzyknął Zayn i przybił piątkę z Louisem, gdyż to oni wymyślili całe zajście.
- Zobaczycie jeszcze wam się za to odpłacę. -Powiedział Harry parkując samochód.
- O matko! Już się boję! Daddy Direction ratuj! -Wykrzyknął Zayn, gdy wyszliśmy z samochodu. I oczywiście znowu każdy się śmiał przez co zwróciliśmy uwagę ludzi, w tym fanek, przez co chłopaki się nimi zajęli, a ja z Eleanor poszłyśmy do centrum. Po jakiś dwóch godzinach chodzenia, przymierzania, gadania postanowiłyśmy iść coś zjeść. Zdążyłyśmy dostać zamówienie gdy przyszli do nas chłopaki.
- Nareszcie, myślałem już że nigdy tu nie przyjdziemy. -Powiedział Niall, odsuwając sobie krzesło.
- Wow! Ty myślisz! -Powiedział złośliwie Harry, przez co dostał od blondyna w tył głowy.
- O! moje ulubione! -Wykrzyknął Niall na cały lokal przez co znowu wszyscy zaczęli na nas patrzeć.
- Ciszej. Chcesz żeby znowu usłyszeli nas fani? -Powiedział Liam.
- No, nie mam nic przeciwko, ale jak się najem, powiedział biorąc ode mnie nagetsa uprzednio maczając go w sosie słodko-kwaśnym.
- Hej! Nie wyjadaj jej. -Powiedział Louis.
- Spokojnie, podzielę się. -Powiedziałam.
-Dziewczyno, proszę cię, nie dość że zje twoje, to i tak po tym kupi sobie jeszcze. -Powiedział Zayn z pełnymi ustami frytek.
- To może i ty byś jej nie objadał? Chcesz trochę ode mnie? -Powiedziała Eleanor z uśmiechem.
- Eeee, nie dzięki, nie gustuję w samych sałatkach i jej jest smaczniejsze. -Powiedział puszczając mi oczko. Wreszcie przyszła kelnerka, której tak Niall z niecierpliwością wyczekiwał. Oczywiście zamówił tyle jedzenia że najedli by się nim wszyscy przy stole, ale stwierdził że on zje to sam i nikt nie ma prawa tknąć jego jedzenia. Zanim wróciła kelnerka z jedzeniem moje było już zjedzone. Wygłupialiśmy się praktycznie cały czas, jeszcze nigdy tak dobrze się nie bawiłam, Harry jest taki słodki jak udaje obrażonego.
- Hej, a jak znalazłaś się tutaj w Londynie? -Zapytał Liam.
- Był organizowany konkurs... -Zaczęłam, ale nie skończyłam, ponieważ zaczął dzwonić mi telefon.
- Przepraszam, muszę odebrać. -Powiedziałam wstając i kierując się w stronę łazienki.
- Halo?
- Gdzie ty jesteś?! Czy ty wiesz która jest godzina?! Zapytała mama.
- Sorry, ale nie siedzę cały czas z zegarkiem przed oczami. -Oznajmiłam jej.
- A tak dla twojej wiadomości jest za pięć dziesiąta.
- Oj, trochę się zasiedzieliśmy.
- A tak w ogóle to gdzie jesteś?
- W McDonaldzie . -Powiedziałam.
- To się zbieraj i już cię tu widzę.
- Ale, mamo i tak pewnie niedługo będziemy wracać.
- Nie ma żadnego ale, masz wracać natychmiast. -Powiedziała po czym się rozłączyła, tylko mnie zdenerwowała, czasami zdarza się jej być normalną, a jak jej już coś nie pasuje to ughh.
- Wiecie, co ja już muszę wracać. -Powiedziałam do wszystkich przy stoliku.
- Już? -Zapytał Horan, oczywiście jeszcze coś jedząc.
- Niall zwijaj się szybko to ją odwieziemy. -Powiedział Zayn.
- Nie przeszkadzajcie sobie, zadzwonię po taksówkę.
- Ale....
- Jestem już dużą dziewczynką, dam sobie radę. -Zażartowałam, zbierając się do wyjścia.
- To cześć. -Powiedzieli wszyscy.
- Hej, tylko nie zapomnij jutro do nas przyjść będę czekał. -Dorzucił Niall.
- Dobrze będę pamiętać. -Odpowiedziałam i wyszłam na zewnątrz, zadzwoniłam po taksówkę która miała przyjechać za dziesięć minut, ale stwierdziłam że nie ma sensu wracać do środka, i też nie chciałam naprzykrzać się chłopakom. W pewnym momencie poczułam coś na ramionach.
- Bo zmarzniesz. -Aż podskoczyłam, odkręciłam się zobaczyć kto to.
- Liam, chcesz żebym dostała zawału? -Zapytałam.
- Nie, po prostu nie chcę żebyś zmarzła, a zrobiło się już całkiem chłodno.
- No, ale teraz ty zmarzniesz. -Powiedziałam.
- Mi jest ciepło.
- Eee, dzięki. -Powiedziałam.
- I nie dokończyłaś mówić jak się tu znalazłaś. -Próbował nawiązać rozmowę Liam. Więc mu opowiedziałam jak było.
- I nie bałaś się tak tu sama przyjechać? -Zapytał.
- W prawdzie to przyjechałam z mamą, ale ona niedługo wyjeżdża.
- I tak szybko się usamodzielniłaś.
- Kiedyś zawsze trzeba, a że ja miałam możliwość wcześniej to skorzystałam. -Powiedziałam uśmiechając się nieśmiało, na co on odwzajemnił uśmiech.
- Chyba jedzie twoja taksówka. -Powiedział, a ja zaczęłam mocować się z suwakiem bluzy.
- Weź tobie bardziej się przyda, najwyżej jutro mi oddasz.
- No dobrze, jak chcesz, to pa. -powiedziałam wsiadając.
- Do jutra. -Powiedział i pomachał mi, a ja mu odmachałam i podałam adres taksówkarzowi.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Na samym początku chciałabym bardzo przeprosić, za tak długą przerwę z dodawaniem rozdziałów, teraz mam trochę czasu więc myślę że będę je dodawać regularnie. Chciałabym też podziękować osobom które cały czas oczekują dalszej części tego opowiadania. Wiem że rozdział nudny i pewnie spodziewaliście się czegoś lepszego, ale żeby coś zaczęło się dziać taka, a nie inna akcja musi być ;). Jeszcze raz bardzo przepraszam,(mam nadzieję że mi wybaczycie:)), dziękuję za wszystkie komentarze. Kocham Was <3 xoxoxox
czwartek, 11 kwietnia 2013
Rozdział 3.
Po prześwietleniu które wykazało lekkie wstrząśnienie mózgu, wróciłam do hotelu, opowiedziałam o wszystkim mamie, wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam i wyprostowałam włosy i zadzwoniłam do menadżera chłopaków.
- Umówiliśmy się na dwunastą. -Powiedziałam do mamy.
- To może byś się ruszyła, jest już dziesięć po jedenastej.
- Nie bój się zdążę, okazało się że to niedaleko, dosłownie piętnaście minut pieszo. -Powiedziałam tuszując sobie delikatnie rzęsy. Zrobiłam tylko jeszcze kreskę nad okiem i już byłam gotowa do wyjścia.
- Uważaj na siebie. -Powiedziała mama do mnie gdy wychodziłam.
- Nic mi nie będzie.
- Wtedy też tak mówiłaś i co, wyladowałaś w szpitalu, a znając twoje szczęście to nigdy nic nie wiadomo. -Powiedziała.
- Dobra, spokojnie tym razem wrócę.
- Mam takaż nadzieję.
- Ale nie wiem kiedy, to pa. - Powiedziałam i wyszłam.
- Dwadzieścia minut później stałam przed prawidłowym budynkiem , niestety to zdarzyło się za drugim razem, za pierwszym trafiłam do domu jakiejś starszej pani, dobrze że wyszłam wcześniej niż zamierzałam. Zadzwoniłam dzwonkiem, drzwi otworzył mi mężczyzna po czterdziestce, ubrany w czarny garnitur, z krawatem tak podsuniętym pod szyję że chyba bardziej już by się nie dało.
- Dzień dobry. -Powiedziałam.
- Dzień dobry, wejdź chłopaki zaraz powinni tu być, tymczasem ja wytłumaczę ci po co cię wezwałem, jesteś już pełnoletnia? -Zapytał.
- Jeszcze nie, ale już ostatniego grudnia będę.
- Sylwestrowa panna z ciebie co? -Roześmiał się.
- No można by tak powiedzieć. -Odpowiedziałam.
- Twoja mama raczej powinna być przy tej rozmowie, wcześniej zapomniałem ci o tym powiedzieć.
- Nawet gdyby tu była i tak nic by to nie dało, ponieważ nie zna języka.
- Mam tu dokumenty, które chciałbym żebyś podpisała, oczywiście po przeczytaniu. -Powiedział i dał mi kartkę która okazała się umową. Położyłam torebkę na kanapie.
- Nie chcę wywierać na ciebie wpływu, ale chcemy mieć pewność że nie podasz nas do sądu, ani nie będziesz rozgłaśniała publicznie tego co się stało, nie chcemy skandalu, dlatego chcemy ci dać pięćdziesiąt tysięcy funtów, podpiszesz w wyznaczonym miejscu dokumenty i będzie po sprawie.
- Zrobiłam wielkie oczy, przy czym pewnie wyglądałam dziwnie, kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć.
- A czy coś takiego jest legalne? -Palnęłam jak głupia.
- Tak, jest. -Roześmiał się.
- Nie jesteś pierwszą osobą która myśli że coś takiego to przekręt.
- W tym momencie weszli chłopcy.
- Cześć. -Powiedzieli chórem.
- Cześć. -Odpowiedziałam.
- I co podpisałaś już? -Zapytał Zayn.
- Jeszcze nie, dopiero jej wyjaśniłem o co chodzi.
- To podpisz, na co czekać, i chodźmy coś zjeść, głodny jestem. -Powiedział Niall.
- Przecież niedawno jadłeś. -Powiedział Liam.
- Jakie niedawno, to było jakieś dwie godziny temu!
- Nawet nie zauważyłam jak do pokoju weszła dziewczyna, dopiero gdy się odezwała oderwałam wzrok od dokumentów, spojrzałam na nią i doznałam szoku bo przede mną stała dziewczyna która wczoraj wskazywała mi drogę do apteki.
- Cześć. -Powiedziała podchodząc do mnie i całując mnie w policzek na przywitanie. Musiałam wyglądać dość głupio z wybałuszonymi oczami, może wczoraj te okulary przeciwsłoneczne i ubiór sprawiły że jej nie rozpoznałam.
- To wy się znacie? -Zapytał Harry.
- Tak,wczoraj się poznałyśmy. -Powiedziała Eleanor podchodząc do Louisa obejmując go w pasie, po czym on zrobił to samo i ją pocałował.
- Hhm -Odchrząknął menager, przy czym wszyscy spojrzeli na niego.
- Tu masz długopis. -Powiedział podając mi go. Kompletnie nie wiedziałam co zrobić.
- Ale ja nie potrzebuję pieniędzy i w ogóle na pewno nie pójdę z tym na policję, ani nie będę tego rozgłaszać, więc może to niekonieczne. -Powiedziałam.
- Ale co? -Zapytała Eleanor, po czym Louis wyjaśnił jej o co chodzi.
- Chcemy mieć jednak pewność. -Powiedział manager.
- Ja bym się nie zastanawiała tylko podpisała i...
- Poszła na zakupy! -Wykrzyknęli chłopcy chórem.
- Ha, ha, ha, bardzo śmieszne. -Powiedziała Ell.
- A jeśli mowa o zakupach, to muszę kupić sobie buty, coś podobnego do tych koturn. -Powiedziała wskazując na moje sandsały.
- To gdzie mam podpisać? -Zapytałam zrezygnowana.
- Tu i tu. -Powiedział manager pokazując miejsca na dwóch kartkach.
- Jedna jest dla ciebie druga dla mnie. I jeszcze to. Powiedział podając mi kartę kredytową i pin do niej, a ja dałam mu podpisane arkusze.
- Dziękuję już po wszystkim. -Powiedział uśmiechając się i podając mi rękę na pożegnanie.
- Do widzenia.
- Do widzenia. -Odpowiedzieliśmy, po czym menager wyszedł zostawiając nas samych.
Zayn usiadł na kanapie i zaczął robić coś na telefonie, niestety nie długo, bo Harry mu go zabrał.
- Pójdziesz ze mną na zakupy, pomożesz mi wybrać co kupić bo jak jestem sama to przeważnie nie mogę się zdectydować i kupuję i to i to. -Powiedziała z uśmiechem.
- Jasne, tylko wezmę torebkę. -Powiedziałam szukając jej, okazało się że leży obok Harry'ego, już się chciałam po nią schylać, gdy Zayn i Harry spojrzeli na siebie i rzucili się na mnie i zaczęli mnie łaskotać. Zaczęłam piszczeć żeby przestali.
- Zostawcie ją! - Krzyknęła Eleanor, niestety chłopaki wogóle nie reagowali.
- Pomóżcie mi. -Wszyscy jakby zainteresowali się czymś innym, Liam siedział na krześle i bawił się telefonem, Niall zaglądał mu przez ramię i się uśmiechał.
- Obaj podnieśli głowy i spojrzeli na mnie torturowaną przez chłopaków.
- A co z tego będę miał jak ci pomogę? -Zapytał Niall.
- Nie wiem, jak chcesz to nawet przez tydzień mogę ci robić jedzenie. -Wykrztusiłam pomiędzy jednym wybuchem śmiechu, a drugim.
- Chyba mi się nie opłaca. -Powiedział i usiadł.
- Liam pomóż, proszę.
- Dobra, chłopaki zostawcie ją. -Już zaczynał wstawać żeby rozdzielić chłopaków, gdy Niall się wyrwał.
- No dobra, tydzień też może być. Chłopaki w ogóle nie chcą robić mi jedzenia, ich dziewczyny zresztą też. -Pożalił się.
- Jeśli ty jesz tyle co oni wszyscy, to sorry bardzo, ale nie chcę stracić całego dnia w kuchni. -Powiedziała Eleanor. Zayn pierwszy odpuścił, po tym jak Niall zaczął go szturchać w żebra.
- Dobra Harry, daj dziewczynie trochę odsapnąć. -Powiedział Zayn śmiejąc się.
- Oh, ale ty jesteś łaskawy. -Wysapałam trzymając się za brzuch.
- Uwierz jest, to jeszcze nie wszystko na co nas stać, powiedział Harry z błyskiem w oku.
- Chcesz się przekonać? -Zapytał Zayn wyciągając ręce.
- Nie dzięki, to mi wystarczy.
- Już, łapy precz od niej, teraz wychodzimy. -Powiedziała Eleanor.
- Nie, nie, nie, teraz to będziemy jeść. -Powiedział Niall.
- No to może zjemy coś na mieście? -Zapytałam.
- Może raczej niekoniecznie? Większość tu obecnych nie może chodzić tak swobodnie, po mieście bo są rozpoznawalni, no chyba że z ochroną a to nie jest zbyt miłe. -Powiedziała Danielle oparta o futrynę drzwi, nie tylko mnie zaskoczyła jej obecność tutaj.
- O Danielle, co ty tu robisz? Myślałam że masz dziś próby tańca. -Powiedziała Ell.
- Mam, ale dopiero za godzinę i chciałam się zobaczyć z Liamem. -Powiedziała podchodząc do niego i całując go.
- Przestańcie bo się porzygam. -Powiedział Niall.
- Oj nie bądź taki, jakbyś miał dziewczynę to nie takie rzeczy byś z nią robił. -roześmiała się, ale to rozbawiło tylko ją.
- Zamknij się, jak będę chciał to sobie ją znajdę, a tobie nic do tego! -Zdenerwował się Niall.
- Dan, daj mu spokój, co ci dziś odbiło? - Zapytał Liam odsuwając ją od siebie i patrząc na nią.
- Nic, a co by miało być?
- Ja jestem za tym żeby jechać, może fanki nas nie stratują. -Powiedział Niall.
- No, jeśli tak ma być to może nie jedźcie, my z Eleanor pojedziemy, a twoje jedzenie poczeka do jutra? -Zapytałam.
- Jedziemy, nie zwracaj uwagi na jej gadanie, nie raz wychodziliśmy na miasto bez ochrony i żyjemy. -Powiedział Louis.
- Róbcie co chcecie, ja spadam. -Powiedziała Danielle, całując Liama.
- Pa. -Rzuciła na koniec i wyszła.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na początku chciałabym bardzo przeprosić że rozdział dodałam tak późno, ale dopiero znalazłam chwilę, mam nadzieję że wybaczycie :) niestety ten rozdział wydaje mi się taki nijaki, mam nadzieję że wam się spodoba i postaram się następny dodać szybciej i żeby był lepszy od tego i poprzednich. Jeśli będą jakieś błędy to bardzo przepraszam. Dziękuję wszystkim którzy chcą czytać moje wypociny :P Kocham was! :) :*
czwartek, 14 lutego 2013
Rozdział 2.
- Usłyszałam stłumione głosy i odgłos otwieranych i zamykanych drzwi. Zaczęłam sobie przypominać co się stało, otworzyłam oczy, okazało się że jestem w szpitalu, a przy moim łóżku stoją Zayn, Liam, Louis i Niall. Zapiszczałam, chmajtając rękoma przy twarzy, zorientowałam się że mam kołnierz usztywniający i zaczęłam go rozpinać.
- Chyba nic jej nie jest, skoro tak reaguje na nasz widok -Roześmiał się Niall.
- Hej, może tego nie zdejmój. -Powiedział Liam.
- Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać, gdzie jest Harry, coś mu się stało? Zapytałam przejętym głosem.
- A to mi nie potrzebne. -Powiedziałam kładąc kołnierz na szafce.
- Jak zobaczyliśmy że się zaczynasz ruszać poszedł po lekarza, nic mu nie jest, ty zamortyzowałaś upadek. -Powiedział Louis.
- A właśnie, chyba mama do ciebie dzwoniła, może lepiej do niej oddzwoń, tyle że twój telefon został podeptany, włącza się na chwilę, potem znów wyłącza i włącza. Więc narazie dam ci jednego z moich, kartę sim i pamięci już przełożyłem , fajną masz tapetę i dzwonek. -Powiedział Liam. - A tapeta jaka? Nie pokazałeś nam, pewnie to ja . -powiedział Niall. - Przykro mi, ten zaszczyt spotkał Harry'ego. -Odpowiedział Liam. - Masz -powiedział, podając mi telefon. - Ale, ja nie mogę go tak po prostu wziąć. -Powiedziałam . - Bierz, ja mam dwa, ale ten mniej używam, nie ma problemu. - No dobra dzięki, a tak wogóle to jestem Caroline -Powiedziałam biorąc go. W tym momencie drzwi się otworzyły i wszedł Harry, lekarz i facet w garniturze. Gdy zobaczyłam Harry'ego moje serce zaczęło bić szybciej, ale nie chciałam przy lekarzu piszczeć więc zasłoniłam tylko ręką usta. - Tak wiem w rzeczywistości jestem jeszcze bardziej przystojny. -Powiedział Harry szczerząc się. - I do tego taki skromny. -Powiedziałam, co u reszty chłopaków wywołało salwę śmiechu. - Czy mogę wracać do domu? -Zapytałam lekarza. - Dziś nie, podejrzewamy wstrząśnienie mózgu, musimy zrobić prześwietlenie. Jak się czujesz, nie masz zawrotów głowy?-Zapytał. - Chłopcy, ale musicie wyjść. -Niall zaczął protestować. - Ale dlaczego? Ja chcę zostać. - Póżniej bedziesz mógł przyjść. -Odpowiedział lekarz. - Niall chodź. - Powiedział Zayn ciągnąc go za rękę. - Nic mi nie jest, a czuję się dobrze, może trochę boli mnie głowa, ale po upadku to wiadome. - Zmierzę ci teraz ciśnienie. - Pan chce mi mierzyć ciśnienie po ty jak chłopaki z One Direction byli w tym pokoju? To na pewno będzie podwyższone. -Powiedziałam. - Chyba wpadłaś w oko temu blondynowi. -Roześmiał się. Zarumieniłam się spuszczając wzrok. - Niallowi? -Zapytałam. - Co też pan wymyśla. - Jako jedyny sprzeciwił się temu żeby opuścić ten pokój. - Daj rękę. -Powiedział lekarz badając puls. - Rano zrobimy prześwietlenie, a jak będzie wszystko dobrze to będziesz mogła wracać do domu. - Ale, naprawdę nie mogę już wracać? Dobrze się czuję. - To dla twojego dobra, masz rację ciśnienie masz trochę podwyższone. To ja już cie zostawię, dobranoc. -Powiedział wychodząc. - Możemy już wejść? -Zapytał Zayn lekarza. - Niall nie może się doczekać. -Dorzucił Louis przez co dostał od Nialla pięścią w ramię. - Możecie, ale tylko na pół godziny, nie zamęczcie jej bardzo. -Powiedział lekarz śmiejąc się i wychodząc. - I co ci jest? -Zapytał Liam. - Podejrzewają wstrząśnienie mózgu, jutro zrobią mi prześwietlenie, ale raczej nic mi nie jest. -To dobrze, ale jak wyjdziesz to nasz menadżer chce z tobą rozmawiać -Powiedział Zayn. W tym momencie zaczął mi dzwonić telefon. Przez to wszystko zapomniałam zadzwonic do mamy. -Muszę odebrać, przepraszam -powiedziałam do chłopaków. -Tak mamo? -Gdzie jesteś?-zapytała przerażona, w telewizji widziałam jakieś zamieszanie na tym koncercie, nawet karetka była. Stało ci się coś? - Jestem w szpitalu, podejrzewają wstrząśnienie mózgu, ale nic mi nie jest, nie martw się, powiedzieli że jutro po prześwietleniu mnie wypiszą. -Powiedziałam do mamy. - A jak to coś poważniejeszego? -Powiedziała, a ja podniosłam wzrok do góry, patrzyło na mnie pięć zszokowanych par oczu. - Wszystko jest OK, nie martw się idź spać, jutro wróce. - Jesteś pewna że nie chcesz żebym przyjechała? -Zapytała. - Tak, jestem pewna, i ciekawe jakbyś dojechała tu z twoim angielskim, dobranoc. - Dobranoc, pamiętaj jakby się coś działo dzwoń. - Dobrze, pa. -Powiedziałam i się rozłączyłam. - Wow -Odezwał się Liam - Jedyne z tego co zrozumiałem, to OK. -Dorzucił Harry. - Ja też, po jakiemu to było? -Zapytał Niall. -To był Polski! -Odezwał się Zayn, szczeżąc się do mnie. - No oczywiście. -Powiedziałm Louis. - Tak macie rację, w Polsce też macie dużo fanek. - Przyznaj się że przyleciałaś specjalnie na nasz koncert. -Powiedział Harry, posyłając mi ten swój cudowny uśmiech. - Tak i moe jeszcze tylko dla ciebie. -Dorzucił Louis. - Nie byłbym zdziwiony. Powiedział przenosząc wzrok z Louisa na mnie, co wywołało u mnie rumieńce. - Super bluzka -Powiedział Zayn - Eee, dzięki -Jąknęłam. - Jużbyście się uspokoili, cały czas onieśnielacie dziewczynę. -Powiedział Niall - Ale za to ma takie urocze rumieńce. -Dorzycił Liam, przez co moja twarz zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. Już niałam powiedzieć żeby przestali, gdy wszedł lekarz. - Tak sądziłem że jeszcze tu jesteście, musicie już iść, i tak już dawno nie powinno was tu być -Oświadczył lekarz. - No, ale zaczynaLo robić się tak ciekawie. -Zaczął Zayn, uśmiechając się do mnie. - Przykro mi, ale jest już bardzo późno. - Dobrze, już idziemy, chłopaki chodźcie. -Powiedział Louis wychodząc jako pierwszy, a chłopaki i lekarz za nimi. - Hej, ja chcę wasze autografy! -Krzyknęłam na tyle, ile pozwoliło moje obolałe gardło. - Jutro jak wyjdziesz to zadzwoń do naszego menagera, ustalicie o której macie się spotkać, my też tam bedzięmy i wtedy dostaniesz mój wymarzony autograf. -Powiedział Harry wracając i podając mi wizytówkę menagera. - OK. -Powiedziałam biorąc wizytówkę. - Trzymaj się, cześć. -Powiedział Harry i wyszedł. - Hej. -Odpowiedziałam mu, po czym opadłam na poduszki. Wzięłam telefon do ręki, dochodziła już czwarta, czyli na czas polski piąta, niewiele myśląc zadzwoniłam do mojej przyjaciółki. - Rozmawiałam z chłopakami z One Direction, oni są w rzeczywistości jeszcze bardziej boscy, i po prostu brak mim słów do opisania ich cudowności! -Zaczęłam od razu, gdy tylko Weronika odebrała. - Czy ty wiesz która jest godzina? -Zapytała zaspana. - Tak wiem, ale chciałam się z tobą tym podzielić już teraz, na koncercie było super, ale skończył się trochę wcześniej niż to było zaplanowane. -Powiedziałam jej. - Dlaczego? - Ponieważ przydarzył się mały wypadek, jestem w szpitalu, chłopak stojący za mną ściągnął Harry'ego ze sceny i on spadł prosto na mnie, no i jakoś tak wyszło że podejrzewają u mnie wstrząśnienie mózgu. - Ojej, jak się czujesz? - Dobrze, może trochę po uderzeniu głowa mnie boli, ale tak to jest OK, no wiesz w końcu moje marzenie się spełniło, i rozmawiałam z chłopakami z 1D. - Pewnie jesteś wykończona, co? -Zapytała. - Trochę, sorry że cię obudziłam, ale musiałam się z kimś tym podzielić. - Nie ma sprawy, od czego ma się przyjaciół, a teraz idź już spać, jakby się coś działo to daj znać, pa. - Dobra, pa. -Powiedziałam, położyłam telefon na szafce, zgasiłam światło i usnęłam.----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Na początku chciałam przeprosić za to że rozdział dodałam tak późno, ale wiecie klasa maturalna i jest dużo nauki :/. Ten rozdział dedykuję Paulinie, temu Zboczeńcowi który motywował mnie do szybszego dodania rozdziału :D. Na końcu chciałabym podziękować za wszystkie komentarze i przeprosić za błędy, ale pisałam na szybko i większość na telefonie, mam nadzieję że wybaczycie :). Mi osobiście jakoś nie podoba się ten rozdział, no ale trudno, miłego czytania :)
- Chyba nic jej nie jest, skoro tak reaguje na nasz widok -Roześmiał się Niall.
- Hej, może tego nie zdejmój. -Powiedział Liam.
- Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać, gdzie jest Harry, coś mu się stało? Zapytałam przejętym głosem.
- A to mi nie potrzebne. -Powiedziałam kładąc kołnierz na szafce.
- Jak zobaczyliśmy że się zaczynasz ruszać poszedł po lekarza, nic mu nie jest, ty zamortyzowałaś upadek. -Powiedział Louis.
- A właśnie, chyba mama do ciebie dzwoniła, może lepiej do niej oddzwoń, tyle że twój telefon został podeptany, włącza się na chwilę, potem znów wyłącza i włącza. Więc narazie dam ci jednego z moich, kartę sim i pamięci już przełożyłem , fajną masz tapetę i dzwonek. -Powiedział Liam. - A tapeta jaka? Nie pokazałeś nam, pewnie to ja . -powiedział Niall. - Przykro mi, ten zaszczyt spotkał Harry'ego. -Odpowiedział Liam. - Masz -powiedział, podając mi telefon. - Ale, ja nie mogę go tak po prostu wziąć. -Powiedziałam . - Bierz, ja mam dwa, ale ten mniej używam, nie ma problemu. - No dobra dzięki, a tak wogóle to jestem Caroline -Powiedziałam biorąc go. W tym momencie drzwi się otworzyły i wszedł Harry, lekarz i facet w garniturze. Gdy zobaczyłam Harry'ego moje serce zaczęło bić szybciej, ale nie chciałam przy lekarzu piszczeć więc zasłoniłam tylko ręką usta. - Tak wiem w rzeczywistości jestem jeszcze bardziej przystojny. -Powiedział Harry szczerząc się. - I do tego taki skromny. -Powiedziałam, co u reszty chłopaków wywołało salwę śmiechu. - Czy mogę wracać do domu? -Zapytałam lekarza. - Dziś nie, podejrzewamy wstrząśnienie mózgu, musimy zrobić prześwietlenie. Jak się czujesz, nie masz zawrotów głowy?-Zapytał. - Chłopcy, ale musicie wyjść. -Niall zaczął protestować. - Ale dlaczego? Ja chcę zostać. - Póżniej bedziesz mógł przyjść. -Odpowiedział lekarz. - Niall chodź. - Powiedział Zayn ciągnąc go za rękę. - Nic mi nie jest, a czuję się dobrze, może trochę boli mnie głowa, ale po upadku to wiadome. - Zmierzę ci teraz ciśnienie. - Pan chce mi mierzyć ciśnienie po ty jak chłopaki z One Direction byli w tym pokoju? To na pewno będzie podwyższone. -Powiedziałam. - Chyba wpadłaś w oko temu blondynowi. -Roześmiał się. Zarumieniłam się spuszczając wzrok. - Niallowi? -Zapytałam. - Co też pan wymyśla. - Jako jedyny sprzeciwił się temu żeby opuścić ten pokój. - Daj rękę. -Powiedział lekarz badając puls. - Rano zrobimy prześwietlenie, a jak będzie wszystko dobrze to będziesz mogła wracać do domu. - Ale, naprawdę nie mogę już wracać? Dobrze się czuję. - To dla twojego dobra, masz rację ciśnienie masz trochę podwyższone. To ja już cie zostawię, dobranoc. -Powiedział wychodząc. - Możemy już wejść? -Zapytał Zayn lekarza. - Niall nie może się doczekać. -Dorzucił Louis przez co dostał od Nialla pięścią w ramię. - Możecie, ale tylko na pół godziny, nie zamęczcie jej bardzo. -Powiedział lekarz śmiejąc się i wychodząc. - I co ci jest? -Zapytał Liam. - Podejrzewają wstrząśnienie mózgu, jutro zrobią mi prześwietlenie, ale raczej nic mi nie jest. -To dobrze, ale jak wyjdziesz to nasz menadżer chce z tobą rozmawiać -Powiedział Zayn. W tym momencie zaczął mi dzwonić telefon. Przez to wszystko zapomniałam zadzwonic do mamy. -Muszę odebrać, przepraszam -powiedziałam do chłopaków. -Tak mamo? -Gdzie jesteś?-zapytała przerażona, w telewizji widziałam jakieś zamieszanie na tym koncercie, nawet karetka była. Stało ci się coś? - Jestem w szpitalu, podejrzewają wstrząśnienie mózgu, ale nic mi nie jest, nie martw się, powiedzieli że jutro po prześwietleniu mnie wypiszą. -Powiedziałam do mamy. - A jak to coś poważniejeszego? -Powiedziała, a ja podniosłam wzrok do góry, patrzyło na mnie pięć zszokowanych par oczu. - Wszystko jest OK, nie martw się idź spać, jutro wróce. - Jesteś pewna że nie chcesz żebym przyjechała? -Zapytała. - Tak, jestem pewna, i ciekawe jakbyś dojechała tu z twoim angielskim, dobranoc. - Dobranoc, pamiętaj jakby się coś działo dzwoń. - Dobrze, pa. -Powiedziałam i się rozłączyłam. - Wow -Odezwał się Liam - Jedyne z tego co zrozumiałem, to OK. -Dorzucił Harry. - Ja też, po jakiemu to było? -Zapytał Niall. -To był Polski! -Odezwał się Zayn, szczeżąc się do mnie. - No oczywiście. -Powiedziałm Louis. - Tak macie rację, w Polsce też macie dużo fanek. - Przyznaj się że przyleciałaś specjalnie na nasz koncert. -Powiedział Harry, posyłając mi ten swój cudowny uśmiech. - Tak i moe jeszcze tylko dla ciebie. -Dorzucił Louis. - Nie byłbym zdziwiony. Powiedział przenosząc wzrok z Louisa na mnie, co wywołało u mnie rumieńce. - Super bluzka -Powiedział Zayn - Eee, dzięki -Jąknęłam. - Jużbyście się uspokoili, cały czas onieśnielacie dziewczynę. -Powiedział Niall - Ale za to ma takie urocze rumieńce. -Dorzycił Liam, przez co moja twarz zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. Już niałam powiedzieć żeby przestali, gdy wszedł lekarz. - Tak sądziłem że jeszcze tu jesteście, musicie już iść, i tak już dawno nie powinno was tu być -Oświadczył lekarz. - No, ale zaczynaLo robić się tak ciekawie. -Zaczął Zayn, uśmiechając się do mnie. - Przykro mi, ale jest już bardzo późno. - Dobrze, już idziemy, chłopaki chodźcie. -Powiedział Louis wychodząc jako pierwszy, a chłopaki i lekarz za nimi. - Hej, ja chcę wasze autografy! -Krzyknęłam na tyle, ile pozwoliło moje obolałe gardło. - Jutro jak wyjdziesz to zadzwoń do naszego menagera, ustalicie o której macie się spotkać, my też tam bedzięmy i wtedy dostaniesz mój wymarzony autograf. -Powiedział Harry wracając i podając mi wizytówkę menagera. - OK. -Powiedziałam biorąc wizytówkę. - Trzymaj się, cześć. -Powiedział Harry i wyszedł. - Hej. -Odpowiedziałam mu, po czym opadłam na poduszki. Wzięłam telefon do ręki, dochodziła już czwarta, czyli na czas polski piąta, niewiele myśląc zadzwoniłam do mojej przyjaciółki. - Rozmawiałam z chłopakami z One Direction, oni są w rzeczywistości jeszcze bardziej boscy, i po prostu brak mim słów do opisania ich cudowności! -Zaczęłam od razu, gdy tylko Weronika odebrała. - Czy ty wiesz która jest godzina? -Zapytała zaspana. - Tak wiem, ale chciałam się z tobą tym podzielić już teraz, na koncercie było super, ale skończył się trochę wcześniej niż to było zaplanowane. -Powiedziałam jej. - Dlaczego? - Ponieważ przydarzył się mały wypadek, jestem w szpitalu, chłopak stojący za mną ściągnął Harry'ego ze sceny i on spadł prosto na mnie, no i jakoś tak wyszło że podejrzewają u mnie wstrząśnienie mózgu. - Ojej, jak się czujesz? - Dobrze, może trochę po uderzeniu głowa mnie boli, ale tak to jest OK, no wiesz w końcu moje marzenie się spełniło, i rozmawiałam z chłopakami z 1D. - Pewnie jesteś wykończona, co? -Zapytała. - Trochę, sorry że cię obudziłam, ale musiałam się z kimś tym podzielić. - Nie ma sprawy, od czego ma się przyjaciół, a teraz idź już spać, jakby się coś działo to daj znać, pa. - Dobra, pa. -Powiedziałam, położyłam telefon na szafce, zgasiłam światło i usnęłam.----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Na początku chciałam przeprosić za to że rozdział dodałam tak późno, ale wiecie klasa maturalna i jest dużo nauki :/. Ten rozdział dedykuję Paulinie, temu Zboczeńcowi który motywował mnie do szybszego dodania rozdziału :D. Na końcu chciałabym podziękować za wszystkie komentarze i przeprosić za błędy, ale pisałam na szybko i większość na telefonie, mam nadzieję że wybaczycie :). Mi osobiście jakoś nie podoba się ten rozdział, no ale trudno, miłego czytania :)
piątek, 11 stycznia 2013
Rozdział 1.
- To tylko strata pieniędzy, żeby aż tyle wydawać na bilet, na jakiś durny koncert. - Ty się zastanów co czasem mówisz! Jakbyś zauważyła, to bilet jest na miejsce akurat pod sceną i ten koncert nie jest durny tylko cudowny. - powiedziałam do mamy. - I jak wyglądam? -zapytałam obkręcając się. - Nie mów że pójdziesz w tych czerwonych spodniach, już lepiej by ci było w spódnicy, dziewczyny na pewno będą w spodniach, a nie w takich okropnych spodniach. - Jak czasami mówię o kimś, to mówisz że inni cię nie interesują a teraz co? One są super , Louis takie ma, bym założyła biały T-shirt i szelki, ale to już by była przesada tylko na Louisa się ubierać, więc padło na białą koszulkę z nadrukiem "Vas happenin'?" na to założę marynarkę tak jak Harry chodź i tak na pewno ją zdejmę, całość dopełnią habrowe trampki takie jakie nosi Liam i Niall, a tu jeszcze trzy godziny do wyjścia. - Nie zgubisz się tam? Dopiero zdażylyśmy przyjechać. - Uspokój się, poradzę sobie, zamówię taksówkę i mnie zawiezie na miejsce. - Dzwonili dziś ze szkoły, jakaś kuzynka dyrektora umie trochę Polski i mówili że plan lekcji i wszystkie potrzebne rzeczy dostaniesz .na rozpoczęciu roku. -Zaczęłam piszczeć i skakać popokoju. Już nie mogę się doczekać, nie to że bardzo lubię szkołę, ale tak jakoś się cieszę, nauczę się czegoś w tym kraju, podszkole język, spotkam nowych ludzi i wogóle. Dlatego przyjechałyśmy do Londynu ponieważ zajęłam pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie z języka anglielskiego. Wygraną był wyjazd do Londynu, uczęszczanie do szkoły i stypendium, muszę przyznać że dość wysokie. - Hej, a kiedy znajdziemy jakieś mieszkanie dla mnie? -zapytałam, bo ja tu zostaj, a mama wraca do Polski. Narazie mieszkamy w hotelu, ale tak na dłuższą metę to nie ma sensu. - Nie wiem jeszcze, ale jak dzwonili ze szkoły, to pytali się czy nie chcesz mieszkać w akademiku który znajduje się obok, i dopiero co przyjechałyśmy, narazie możemy trochę pozwiedzać i ciesz się że masz jeszcze pół miesiąca wakacji. - I ty mi dopiero teraz o tym mówisz? Hej i jesteśmy tu już prawie tydzień, ale wiesz że czasami nie mogę uwierzyć że mam ten bilet? No bo strasznie szybko schodzą, a ten jeszcze jest w pierwszym rzędzie, to jeszcze dla mnie szok. Jak go zdobyłam to myślałam że dostanę zawału, a wiesz że po jakimś koncercie Zayn dodał rękę fance a ona straciła przytomność? Mam nadzieję że jakby mnie przytrafiło się takie coś to nie zemdleje. - Nie wiem jak ty z takim rozumem odnajdziesz się w tej szkole. - O co ci chodzi? - Cały czas gadasz tylko o tym zespole. - No bo ja ich kocham, to takie Pięć Ciastek. Mamy jakieś proszki od bulu gardła? - Nie mamy, a co boli cię? - Nie, ale po koncercie na pewno będzie bolało , więc lecę do aptek. Postaram się nie zgubić, narazie. -Złapałam torbę i już chciałam iść. - Przebierz się, chyba nie chcesz iść tak na koncert i do apteki. - Racja -przyznałam idąc do pokoju się przebrać. Założyłam białą bokserkę ze znakiem pokoju, dżinsowe szorty i sandałki na koturnie, z włosów ściągnęłam gumkę, ciemno bląd loki rozsypały mi się na plecach sięgając połowy ich. - Wiesz chociaż gdzie jest ta apteka? - Dokładnie nie, ale mam GPS w telefonie, to ja już idę pa. - Nie rób mi tego- mruknęłam do telefonu, słuchałam akurat moich ukochanych piosenek, wychodząc z hotelu miałam jeszcze dwie kreski baterii, ładuj go a on i tak zaraz się rozładuje. - Do apteki zostało jakoś połowę drogi, gdy rozładowywał się całkiem, zatrzymałam się, próbowałam go jeszcze włączyć, potrząsnełam nim, ale to i tak nic nie dało, i jeszcze w tym momencie zatrąbił na mnie samochód, niewiele myślac pokazałam środkowy palec, który może niekoniecznie pasował do znaku na mojej koszulce. Nawet nie mogłam zobaczyć kto to był bo szyby były przyciemnione. - Sorry nie wiecie może przypadkiem jak dojść do apteki? -Zapytałam dwie wychodzące z domu dziewczyny. - Wiesz trudno to będzie dokładnie opisać, ale idziemy w stronę centrum, więc chodź z nami. Powiedziała wyższa z dziewczyn poprawiając okulary przeciwsłoneczne na nosie. - Ja nie mogę, idźcie same- Powiedziała brunetka z prostymi włosami. - Jeszcze przed chwilą mogłaś. - Ale może teraz towarzystwomi nie odpowiada?- Powiedziała, spojrzała na mnie z wyższością zza okularów, zawróciła sie i poszła. - Przepraszam cię za nią, nie zawsze taka jest. A tak wogóle to jestem Eleanor. - Karolina, ale możesz mówić Caroline. - OK, jesteś tu przejazdem? - Nie, jak na razie przyjechałam tu na stałe. -Nie chciałam jej zanudzać moją historią, może kiedyś przy okazji, jak się jeszcze spotkamy. - Miałyśmy iść na zakupy,ale jak widać zostałam wystawiona. -Mruknęła Eleanor. - A może ty pójdziesz ze mną? -Zapytała z nadzieją w głosie. - Przepraszam cię, ale się spiesze, tak na prawdę to wyszłam tylko do apteki. - Śliczne buty, muszę kupić podobne, zauważyłam że masz świetny gust. Musimy się kiedyś wybrać na zakupy. - Dzięki, dobra to dam ci mój numer, i wtedy zadzwonisz i śię umówimy, i bedziemy szaleć do upadłego -Roześmiałam się. - Jestem za. Możesz mi podyktować. -Powiedziała wyjmując telefon. - Jasne. - No to jesteśmy na miejscu. -Powiedziała wskazując głową budynek. - Dzięki ci, jesteś wielka. -Odpowiedziałam. - Nie ma za co, no to ja już idę, do zobaczenia. - Narazie, i jeszcze raz dzięki. -Powiedziałam wchodząc po schodach. - Pa. - Wracając musiałam przyspieszyć, skoro miałam jeszcze wziąć kompiel, podładować telefon, przyszykować się, przebrać i wogóle. - Dobrze że się szybko ładował, niestety rozładowywał się równie szybko. - Już jestem. -Zawołałam wchodząc. Kurde muszę się streszczać, została godzina do przyjechania taksówki. - Długo cię nie było, zgubiłaś się? -Zapytała mama, gdy podłączałam telefon. - Nie, ale poznałam pewną dziewczynę i szłyśmy rozmawiając i się trochę zeszło. - Dobra, idź się już szykój. -Ponagliła mnie. Dobrze że paznokcie zrobiłam wczoraj, strasznie długo mi się zeszło, ale tak jest kiedy chce się mieć na paznokciach irlandzką flagę. Dziś na pewno bym ich nie zdążyła zrobić. - Muszę jeszcze wysuszyć i wyprostować włosy. -Powiedziałam. - Nie możesz ich tylko wysuszyć? Masz normalne loki, większość dziewczyn by ci takich zazdrościła, po co je będziesz prostować. - Bardziej mi chyba do twarzy w prostych. - Głupoty gadasz, i tą prostownicą tylko je niszczysz. - Dobra, dziś je wyprostuje i postaram siE od czasu do czasu chodzić w niewyprostowanych. -Wysuszyłam je, choć to trochę zajęło, zadzwoniłam po taksówkę i zamówiłam ją na osiemnastą, wprawdzie koncert zaczymna się o dwudziestej ale pewnie jakąś godzinę bedziemy jechać i wolałabym być wcześniej. O dziwo makijaż wyszedł mi świetnie, czasami jak się starałam to wychodziło o wiele gorzej, a grzywka ułożyła sie tak jak powinna, mianowicie leżała na prawym boku i przynajmniej nic z niej nie odstawało. - Taksówka przyjechała -Krzyknęła mama, a ja ostatni raz spojrzałam w lustro, malując usta wiśniową pomadką. - Już idę. -Powiedziałam wychodząc z łazienki. - Odłącz mi telefon. -Powiedziałam biorąc torebkę z fotela. - Już to zrobiłam, masz. -Powiedziała podając mi go. - Podaj mi jeszcze słuchawki, leżą na stoliku, już nie chcę się po nie wracać. - Po co ci słuchawki, skoro jedziesz na koncert? -Zapytała. - Bo w taksówce będzie mi się nudziło. -Powiedziałam biorąc je. - To pa, nie wiem kiedy wrócę. - Dobrze, tylko uważaj na siebie. - OK. Idź normalnie spać i się o nic nie martw. -Powiedziałam wychodząc z hotelu. - To gdzie jedziemy? -Zapytał kierowca gdy wsiadłam. - O tutaj. -Powiedziałam podając mu kartkę z adresem. Dwie godziny póżniej piszczałam z innymi dziewczynami bo zobaczyłyśmy Nialla, ale co to było. Zastanawiam się jak to będzie kiedy wyjdą wszyscy chłopcy, gardła będą tak zdarte że nie wyobrażam sobie. Pięć minut póżniej stali przede mną dosłownie. - Witamy wszystkich! -Powiedział Liam, choć i tak praktycznie został zagłuszony. - Pierwszą piosenką jaką zaśpiewamy będzie "What Makes You Beautiful" -Zawołał Harry. - O mój Boże jak ja go kocham. -Pomyślałam, jest taki śliczny, a ten jego głos... Awwwwww. Pierwszy raz jak usłyszałam tą piosenkę na VIVIe nie zachwyciłam się nią tak jak moja rok młodsza siostra, ale jak usłyszałam i zobaczyłam pierwszy raz "One Thing" to się w nich tak zakochałam że chyba bardziej się nie da, i teraz kocham ich i ich wszystkie piosenki. Kocham też głos Louisa, pierwszy raz go usłyszałam w "More Than This" i aż nie mogłam wytrzymać, on ma taki (jak to uzgodniłyśmy z Łucją) miśkowaty głos, tak samo jak jego wzrotka w "Moments" którą właśnie teraz śpiewa. - Teraz jest piosenka "Kiss You". Zayn dotknął mojej ręki, OMG śpiewając refren nachylił się i przejechał ręką po widowni dotykając mojej, chyba nigdy już jej nie umyję, no dobra może bez przesady. Niestety chyba już niedługo koniec, bo chłopcy widać że są już zmęczeni. Gardło boli jak diabli, od śpiewania i piszczenia. Właśnie śpiewają "Up All Night", Harry nachylił się, wystawił rękę dosłownie do mnie, i w tym momencie stojący za mną chłopak wychylił się, złapał ją i szarpnął. Harry spadł ze sceny prosto na mnie, przewróciłam się i uderzyłam o coś głową.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błedy pisałam na szybko, mam nadzieję że się podoba. :)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błedy pisałam na szybko, mam nadzieję że się podoba. :)
czwartek, 3 stycznia 2013
Bohaterowie
Karolina Skrzypkowska- urodziła się 31 grudnia 1994 roku, przeprowadziła się z Polski do Londynu. Ma świra na punkcie One Direction, jej ulubieńcem jest Harry
Łucja Skrzypkowska- urodzona 12 października 1995 roku, siostra Karoliny, mieszka w Polsce, też lubi 1D ale nie świruje jak Karolina, szaleje za Niallem.
Eleanor Calder- urodzona 16 lipca 1992 roku, dziewczyna Louisa, przyjaciółka Danielle i Perrie.
Danielle Peazer- urodzona 10 czerwca 1988 roku, dziewczyna Liama, przyjaciółka Perrie i Eleanor.
Perrie Edwards- urodzona 10 lipca 1993 roku, dziewczyna Zayna, przyjaciółka Eleanor i Danielle.
Harry Styles- urodzony 1 lutego 1994 roku, 1/5 One Direction
Niall Horan- urodzony 13 września 1993 roku, 1/5 One Direction.
Liam Payne- urodzony 29 sierpnia 1993 roku, 1/5 One Direction, chłopak Danielle.
Zayn Malik- urodzony 12 stycznia 1993 roku, 1/5 One Direction, chłopak Perrie.
Louis Tomlinson- urodzony 24 grudnia 1991 roku, 1/5 One Direction, chłopak Eleanor.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









